|
Resonance Room "Unspoken" (2009) |
|
|
|
Wpisał: Mortis
|
|
24.01.2010. |
 Okładka Sycylijski Resonance Room sprawił mi naprawdę miłą niespodziankę, co prawda nie po pierwszym przesłuchaniu ale zawsze. A było to tak, że po pierwszym odsłuchu stwierdziłem że to nudne gówno i odłożyłem płytę "na później". Jakież było moje zdziwienie gdy po powrocie do niej z każdym odsłuchem coraz bardziej mi się to podobało - do tego stopnia, że uważam "Unspoken" za najlepszy album wydany ostatnio przez My Kingdom Music. Ale po kolei - Resonance Room gra muzykę widać, że inspirowaną Anathemą, Katatonią, Tiamatem, trochę może Opeth (w inspiracjach wymieniają między innymi Riverside, taki miły akcent). Najbardziej wybijającym się elementem tej układanki jest wokal. Zarówno od strony barwy jak i stylu śpiewania. Początkowo odnosiłem wrażenie, że album się dłuży, ale teraz mogę nawet zaryzykować stwierdzenie... że jeszcze ze dwa kawałki by się przydały. Przepraszam za brzydkie słowo, ale jestem, kurwa, oczarowany! I na koniec taka ciekawostka, gitarzysta grał w Schizo.
|
|
Zmieniony ( 24.01.2010. )
|